SWOS Scene: WWW.SENSIMAN.NET, Sensible Manager (SM) - manager SWOS on-line; 10 lig, gramy od 2000 roku!
Languages: pl

Kariera na Queen\'s Park

Kariera na Queen's Park

Ambicja - to moja jedna z cech... tak wiec jako cel mojej kariery, obrałem sobie zdobycie mistrzostwa ligi szkockiej. Ale żeby nie było tak łatwo to wziąłem klub z ostatniej dywizji (Division 3) QUEENS PARK (tylko ze względu na nazwę :-), a żeby jeszcze sobie zatorować bardziej drogę to postanowiłem iż zdobędę owe trofeum grając........Polakami - to dopiero wyzwanie :-).
Tak wiec zabrałem się do dzieła...
Początek, cóż kasę klubu trzeba było oglądać przez lupę, piłkarze reprezentowali poziom ligi podwórkowej - cos w stylu naszej ekstraklasy ;-), ale za to ich cena równa była pudelkowi zapałek ;-) - jak na Div 3, nieźle hehe. Tak wiec zacząłem grę nie zmieniając w pierwszym sezonie składu. Jako ze najłatwiej przychodzi mi strzelanie bramek ze środka pola karnego (bieg na wprost bramkarza i strzał z podkręcona piłka), jako taktykę obrałem 3-4-3, Ważne było również dla mnie to żeby mięć w środku dwóch piłkarzy, wtedy można przeprowadzić szybka, kontrę (no ale o taktyce - napisze innym razem). Początków dokładnie nie pamiętam, jeśli chodzi o wyniki ale....koniec sezonu i awans do Div 2 :-), jedynie z pucharami pożegnałem się dość szybko (tu tylko zaznaczę ze przez cala karierę losowanie było tragiczne w skutkach dla moich piłkarzy, jak nie w drugiej to już na 100% w trzeciej rundzie któregoś z pucharów trafiałem na CELTIC lub GLASGOW, co równało się z wysokim wynikiem na koniec spotkania :-( i pożegnanie się z pucharami...ale przede mną Div 2...
Troszkę kasy pojawiło się w klubie i pierwsze zakupy, jako ze zwycięstwa w Div 3, były niewielkie (jedno najwyżej dwu-bramkowa przewaga), a i przeciwnicy byli już lepsi, postanowiłem ze kupie kogoś dobrego na atak, jednak mając do dyspozycji 300K nie można było poszaleć, a i w takiej cenie nie znajdziesz nikogo dobrego, tym bardziej Polaka, tak wiec wolem nieeksperymentować zbytnio i zaoszczędzić troszkę pieniądze na być może Div 1, gdzie wymagania na pewno okażą się jeszcze wyższe. Kupiłem wiec bodajże 2 napastników, ale okazali się oni hmm....słabi - po prostu. Z pucharami pożegnałem się ponownie baaardzo szybko, ale po ciężkich bojach dobrnąłem do szczytu tabeli Div 2.
Nowy sezon, oho Div 1, a ile pieniążków, oszczędzanie opłaciło się...Zakupiłem 3 napastników : Artur Wichniarek (450K), Mariusz Srutwa (200) i Krzysztof Bizacki (450K), reszty składu nie ruszałem z dwóch powodów, po pierwsze skrzydłowi - zarówno obrońcy jak i pomocnicy nie byli aż tak niezbędni w mojej taktyce, tak wiec 4 zawodników miąłem z głowy, natomiast środkowy obrońca (stoper jak i przed stoperem) pomimo ze nie grali rewelacyjnie to jednak ich cena rosła (a przy sprzedaży dobre kilka groszy w kasie - w końcu miąłem grac Polakami :-)
Jedynie środkowy pomocnik - tu zawsze miałem problemy bo nie potrafiłem znaleźć jakieś dobrego pomocnika (Polaka - of corse), przede wszystkim szybkiego, a jeśli już jakiś Polaczek pojawił się w skaldzie to jego cena momentalnie spadała, aż do momentu kiedy......zakupiłem Sylwestra Czereszewskiego (250K). Strzał w 10. Pomimo tego ze nie był aż tak szybki, jak chciałem by był to świetnie panował nad piłka, no i jego cena rosła !. Jednak nie ma róży bez kolców - Sylwek był ponętny na kontuzje (co wykluczyło go z gry w kocówce sezonu). Jednakże nie sprzedałem go, zaczekałem do.........
..........Premier Division, tak jest awans i furtka do Czempionatu przede mną otworzyła się....Z pucharami w Div 1 znowu pożegnałem się szybciutko. Rywalizacja w Div 1 była dużo trudniejsza w porównaniu z niższymi ligami, a moi trzej snajperzy pomimo iż spisali się na medal to jednak na Premier Div. byli za słabi. A wiec rekonstrukcja składu....dużo zmian (tak dużo ze po transferach na początku, zabroniono mi już ich do końca sezonu). Przybyli Krzysztof Warzycha (800), Andrzej Juskowiak (800), Henryk Baluszynski (750) - trzej snajperzy...Tomasz Waldoch (600) LB, Dariusz Kubicki (550) RB i Józef Wandzik (550). No takim składem cos powinienem zwojować....pomyślałem...
Przyszły pierwsze mecze i pierwsze punkty. Cóż trafiłem na średniaków, trudniej już było kiedy za przeciwników miąłem Hearts, Hibernian czy Aberdeen a to ze względu na to iż na śliskim boisku nie miąłem szans dogonić piłki, tzn. przeciwnicy byli szybsi od moich Polaków, a i strzały rywali były nie do obrony, zresztą mój bramkarz, Wandzik - odradzam kupowanie, cóż powiem tylko ze na koniec sezonu miąłem najwięcej strzelonych bramek ale i najwięcej straconych ;-). Ale wracając do rywali to cóż Glasgow i Celtic - praktycznie z tymi dwoma klubami toczyłem najbardziej zajadle potyczki i to z nimi zmienialiśmy się miejscami w czołówce tabeli...i to z Glasgow przegrałem rywalizacje o mistrzostwo. Tak niestety, nie udało się zdobyć tego trofeum w moim pierwszym sezonie. Pomimo tego iż wygrywałem w lidze ze średniakami, to remisowałem ze słabeuszami (pamiętam Partick Thistle i ich świetna, szybka linie pomocy, podobne rzecz miała się z Motherwell) i przegrywałem ważne mecze zarówno z Celtic jak i Glasgow. Inna ważna rzeczą było to ze przecież w lidze szkockiej gra się 4 razy z jedna drużyna :-(, Tak wiec nie zdobyłem mistrzostwa, ale na moje szczęście w finale pucharu grałem z Glasgow (niestety przegrałem), ale i tak w przyszłym sezonie wystąpię w CUP WINNERS CUP :-)
Podsumowując, grając w lidze szkockiej należy uważać na Glasgow i Celtic i na......klawisza ESC. Dwa razy go nacisnąłem podczas meczy i żeby było śmieszniej raz z Glasgow (kiedy to chciałem zgrać bramkę - gol strzelony zza polowy boiska - cudowna interwencja Wandzia hehe - i zapomniałem ze robi się to po meczu), a drugi raz z Celtic, kiedy zadzwonił telefon a ja zamiast nacisnąć "P" wcisnąłem ESC ;-)

Autor: Tomii, Data: 26.06.2008