SWOS Scene: WWW.SENSIMAN.NET, Sensible Manager (SM) - manager SWOS on-line; 10 lig, gramy od 2000 roku!
Languages: pl

Kroniki pewnego prezesa

"Dalsze trudności"

Przed Lechem stanęła już tylko droga do finału Ligi Mistrzów. Druga Legia traciła zbyt dużo punktów żeby dogonić Poznaniaków, to też było wyraźnie widać słabszą grę Lecha w lidze. Sytuacja wydaje się prosta, brak gry w pucharze krajowym, spokojne tempo w lidze i skupienie się na jednym trofeum. Oczywiście nic bardziej mylnego. Za Poznaniakami było ponad 30 spotkań prowadzonych niejednokrotnie w zabójczym tempie, zawodnicy byli wyraźnie zmęczeni, a kontuzje nękały co raz większą część kadry. Wielkie wyzwanie czekało na Old Trafford i właśnie dlatego Lech wyraźne wyczerpany przez całą pierwszą połowę rozpaczliwie się bronił przed atakami Manchesteru. Ponownie wynik uratował Przyrowski, który bronił co mógł i Lech zszedł do szatni z bezbramkowym remisem. Jakby mało było wyczerpania sezonem, Manchester nie odpuszczał, gospodarze faulowali ile mogli, a gwizdek sędziego milczał, aż do 62 minuty... Wtedy to przewracany w polu karnym Eduardo wywalczył rzut karny, a na bramkę zamieniła go żywa legenda drużyny - Piotr Reiss. Niestety radość Poznaniaków nie trwała długo, już po 5 minutach fantastycznym strzałem obok słupka popisał się Tevez i bezradny bramkarz Lecha musiał wyciągać piłkę z siatki. Na szczęście później spotkanie się wyrównało i po zaciętym boju Lechici ponownie wyjechali z Manchesteru z remisem 1:1. Rewanż w Poznaniu zapowiadał się fantastycznie i taki też był do ostatniej minuty. Lech ponownie wyszedł na prowadzenie, w dość dramatycznych okolicznościach ponownie bramkę zdobył Reiss, już podcinany zdążył kopnąć piłkę, która ugrzęzła w siatce Van der Saara. Ponownie jednak wyrównał Tevez i znów spotkanie przebiegało ze zmiennym szczęściem, choć to Lechowi bardziej zależało na strzeleniu drugiej bramki. Taka sytuacja miała miejsca również podczas całej dogrywki, jednak nie przyniosła ona rozstrzygnięcia. Karne to loteria, ale nie w "Sensownej Piłce" jaką prezentują obie ekipy. Dramatyczne okoliczności, do wyniku 3:3 każdy pewnie wykorzystywał strzał z wapna i już wydawało się, że będzie sensacja, kiedy karnego obronił Przyrowski, ale zaraz potem holenderski bramkarz United popisał się równie świetnym refleksem. Kolejną szansę wykorzystały obie ekipy, ale już następną serię zmarnował Jakub Wilk, a swoją jedenastkę pewnie wykorzystał Cristiano Ronaldo i Lech przegrał ostatecznie 4:5. W finale pogromcy Polaków pokonali po dogrywce Bayern Monachium 3:2

A więc po dobrych występach przyszedł czas załamania formy i wielkiego wyczerpania. Kilka kolejek do końca ligi, a Lech spokojnie ogrywa kolejnych rywali po 1:0. Przedostatnia kolejka i kiedy wydaje się, że Lech w lidze skończy sezon niepokonany ponownie sensacje sprawia Polonia Bytom wygrywając u siebie 2:0 i niespodziewanie kończąc sezon na czwartym miejscu. Poznaniacy jednak zebrali resztki sił i w pożegnalnym meczu wygrali u siebie z Bełchatowem 4:0. Królem strzelców zostało aż trzech zawodników: ponownie Regnifo, który ze względu na długie leczenie urazów zdołał strzelić 17 bramek, Malinowski - drugi napastnik Lecha, a trzecim zawodnikiem z takim samym dorobkiem był Marcin Robak z Korony Kielce. Jednak to Carlos Eduardo, który nie grał dużo w polskiej lidze, zdobył najwięcej bramek w sezonie, bo aż 23, z czego 13 w Lidze Mistrzów , zostając tym samym królem strzelców tego turnieju. Wyczyn Regnifo (37 goli) z poprzedniego sezonu nie został pobity.

Kolejne mistrzostwo i dobry występ Lecha w europejskich pucharach to cały dorobek Poznaniaków w sezonie 2008/2009. Ponownie pojawiały się nachalne oferty z Legii i Wisły, tak więc kolejny rok prezes zostaje w rodzimym mieście.

"A miało być tak łatwo panie prezesie!" - krzyczały tłumy.

Ciąg dalszy

Autor: Gosen, Data: 02.09.2008