SWOS Scene: WWW.SENSIMAN.NET, Sensible Manager (SM) - manager SWOS on-line; 10 lig, gramy od 2000 roku!
Languages: pl

Kroniki pewnego prezesa

"Nowa era"

Przed nowym sezonem potrzebne były korekty, szczególe zawiódł lewy obrońca Graff u którego ujemny rozwój był aż nadto widoczny. Wspomniany Zdrilic również nie zachwycił, za to katarczyk i nowy fiński środkowy radzili sobie bardzo dobrze, a więc na 5 transferów Lecha - 3 udane, ponieważ dodać trzeba jeszcze do tego drugiego bramkarza, który stanowił mocny punkt zespołu. Korekty były i tak klub sprowadził lewego obrońcę Costasa Stavrou z ligi cypryjskiej za 250 tysięcy i Graffa oraz napastnika z Chicago Fire - Chrisa Rolfe za 300 tysięcy i Zdrilica. Zaledwie dwa transfery pozwoliły poznaniakom na przyszłe manewry, szczególe prawa obrona i środkowa pomoc wydawała się mieć braki na ławce. Lech wydał trochę ponadto, co dostał od nowego zarządu, ale to i tak zaledwie wierzchołek góry lodowej w porównaniu z tym co płacą sponsorzy i telewizje, nie mniej budżet klubu pozostaje tajemnicą.

Klub rozpoczął sezon od mocnego uderzenia, wygrywając u siebie 5:1 z Cracovią i co warto odnotować, nowy amerykański napastnik strzelił w tym meczu 4 gole. Na ziemie poznaniacy wrócili bardzo szybko, kiedy już w kolejnym spotkaniu niespodziewanie doznali porażki przed własną publicznością z Łódzkim Klubem Sportowym 0:1. Potem formę ustabilizowali i dalej wygrywali spokojnie swoje mecze zmierzając po czwarte mistrzostwo z rzędu. W Lidze Mistrzów ponownie grupa dość mało wymagająca: Anderlecht, Rapid Wiedeń i CSKA Sofia. W morzu walki nadszedł czas na spotkanie w pucharze krajowym, tym razem rywalem Odra Wodzisław. Lech w lidze prezentuje świetną formę, wygrywając swoje mecze kilkoma bramkami, ale w Wodzisławiu można było się spodziewać sensacji, biorąc pod uwagę poprzednie dwa sezony. W 7 minucie na prowadzenie wyszli gospodarze i od tej pory Lech zaczął grać jeszcze bardziej nerwowo. Mecz trwał, a Odra wychodziła dwukrotnie na prowadzenie, jednak ostatecznie to goście wygrali 4:2 i w końcu przełamali złą passę. Minęło 10 kolejek, a wyraźnym kandydatem do zdobycia korony króla strzelców był Chris Rofle, który miał już na swoim koncie aż 16 bramek, niestety kontuzja wykluczyła go na wiele tygodni i kolejny raz pobicie rekordu Regnifo (dla przypomnienia: w pierwszym sezonie ery prezesa - 37 goli Peruwiańczyka) musiało zostać odłożone na kolejny sezon, chyba że po powrocie Amerykanin prezentowałby jeszcze lepszą dyspozycję. Na nieszczęście po powrocie Rolfe, kontuzji doznał Eduardo i sztab medyczny nie był wstanie przewidzieć kiedy będzie mógł wrócić do gry.

Ponownie bez problemu udało się przejść fazę grupową Ligi Mistrzów, zdobywając komplet punktów. Lech wylosował w ćwierćfinałach najlepiej jak mógł, bowiem rywalem w kolejnej rundzie okazała być się serbska Vojvodina Nowy Sad. W przerwie zimowej kilka klubów polskich próbowało pozyskać Przyrowskiego, ale poznaniacy stanowczo odmówili i nie ma się co dziwić, bo były goalkeeper Groclinu prezentował świetną formę. Mimo kontuzji Eduardo klub z Bułgarskiej nie wykonywał transferów i szykował się do spotkań pucharowych, ale sytuacja skomplikowała się gdy kolejnej kontuzji na nieokreślony czas doznał Reiss. Nie mniej przyszedł czas na spotkanie w Serbii i Lech zdecydowanie pokazał swoją wyższość - pewne 3:0 (wszystkie bramki strzelone po przerwie). Niespodzianką tego spotkania były dwa gole i asysta lewoskrzydłowego algierczyka Sellou, który odkąd został kupiony prezentuje równy, solidny poziom. Rewanż okazał się formalnością - Lech grając szybki i widowiskowy futbol ograł serbski klub 2:0. W półfinale Poznaniaków los skrzyżował ponownie z madryckim Realem. W Hiszpanii z powodu urazów nie mogli zagrać: Eduardo, Reiss, Khaleefah i Mikulenas. Lech nie mógł dopuścić rywali pod własne pole karne i to przez dłuższy czas się udawało, zamknięci gospodarze mogli zawdzięczać bezbramkowy rezultat tylko dzięki Casillasowi, ale do czasu. Poznaniacy niestety nie potrafili utrzymać przewagi i po chwili wyrównał Van Nisterlooy - warto zaznaczyć, iż była to pierwsza akcja Realu. W drugiej połowie przeważała drużyna z polski, ale nie potrafiła pokonać hiszpańskiego goalkeepera i mecz zakończył się remisem 1:1. W międzyczasie niespodziewanie z klubu odszedł Malinowski, którego Lech sprzedał za 200 tysięcy. W Poznaniu Real został totalnie zdominowany, ale 1:0 do przerwy na pewno nie było bezpiecznym wynikiem. W drugiej odsłonie obraz gry się nie zmienił, ale ponownie jedna przypadkowa akcja dała Hiszpanom wyrównanie. W dogrywce cały czas obraz gry wyglądał identycznie i w końcu po rzucie rożnych Piotr Reiss, wchodząc z piłką do bramki zdobył gola na 2:1, tym samym dając awans swojej drużynie. W finale czekał... ponownie Manchester United i ponownie pokonany! Tym razem Anglicy ustawili bardzo wysokie tempo spotkania, ale Lech mądrze atakował i już do przerwy prowadził 2:0. Nieporozumienie Przyrowskiego z obroną doprowadziło do bramki kontaktowej w 55 minucie. Zabójcze tempo spotkania zmęczyło Manchester i Lech spokojnie doprowadził wynik do końca. Po raz kolejny triumf w Lidze Mistrzów oraz mistrzostwo Polski, ale został jeszcze puchar krajowy, w którym czekała Jagiellonia Białystok. Tuż przed spotkaniem, wszystkich zszokowało oświadczenie prezesa:
- Dziękuje wszystkim, odchodzę.
Tylko tyle, zaledwie trzy słowa, ale jakże uderzające całe środowisko piłkarskie. Prezes należał do małomównych ludzi i większość rzeczy wolał pisać niż mówić na forum, tak więc na stronie klubowej napisał co następuje:
- Odchodzę, ale nie lękajcie się. Zostawiam trochę pieniędzy uzbieranych przez te wszystkie lata, a także, jeśli sobie nie poradzicie kilku nowych piłkarzy na światowym poziomie, których ja nigdy nie potrzebowałem, ale wam z pewnością okażą się niezbędni. Idę trenować, tak jak niegdyś obiecywałem... amatorów, pojawiła się oferta z reprezentacji i czas poprawić poziom nie tylko klubowy, ale i narodowy. Dziękuje wszystkim i powodzenia.

Cóż więcej pisać... Lech musiał sobie znaleźć nowego szkoleniowca, a na światło dzienne wyszła wiadomość, że PZPN zaoferował prezesowi posadę trenera. Nie mniej nie był to koniec sezonu, a obietnica prezesa z nowymi gwiazdami została spełniona. W Poznaniu pojawiło się trzech nowych zawodników, którzy mieli trafić do pierwszego składu, dopiero po odejściu prezesa: Van Nistrelooy (pozyskany za 18 milionów funtów!), Tomasz Kuszczak oraz Willy Sagnol. Ponadto prezes ujawnił finanse po świeżych zakupach i okazało się, że w kasie klubu jest jeszcze 6,5 miliona - to wystarczająca ilość żeby w przyszłym sezonie nowy trener mógł zrobić kolejne wzmocnienia, tym bardziej, że sponsorzy już szykowali potężny zastrzyk gotówki na następny sezon. Z ważnych spotkań został już tylko finał Pucharu Polski, w którym Jagiellonia mimo że postawiła twarde warunki to uległa ostatecznie 3:1. W końcu potrójna korona i potwierdzenie wielkiej klasy Lecha - Polska dorobiła się swojej potęgi na miarę europejskich potentatów. Jak obiecano nowe gwiazdy nie wystąpiły w pierwszym składzie, ale na życzenie kibiców w Poznaniu w meczu z Zagłębiem Lubin zrobiono wyjątek, jako że mistrzostwo było już pewne. Holender strzelił dwie bramki, a kibice zobaczyli wielkich piłkarzy w nowej europejskiej potędze, w ich klubie - Lechu Poznań.

Na koniec jak zwykle warto wspomnieć o strzelcach, a także dorobku prezesa przez te cztery, pełne sukcesów sezony. Chris Rolfe, który zaliczył świetny początek miał trudną drogę poprzez kontuzje, ale dzięki hattrickowi w finale z Jagiellonią skończył sezon z 38 golami, bijąc tym samym rekord Regnifo o jedną bramkę! A więc Rolfe 38 goli w sezonie i król strzelców Ekstraklasy z 27 golami, Carlos Eduardo z 22 golami i król strzelców Ligi Mistrzów z 11 golami oraz Piotr Reiss z 17 golami.
Co do gabloty prezesa można zaliczyć: 4x mistrzostwo Polski, 2x Puchar Polski, 2x Liga Mistrzów, a także... 4x trener roku w Polsce, 3x trener roku w Europie oraz wypromowanie kilku nieznanych twarzy.

Nadszedł czas nowej ery dla Lecha i zupełnie innej przygody dla reprezentacji - teraz należy poczekać i zobaczyć co przyniesie przyszłość obu drużynom, a przede wszystkim co nowego pojawi się w karierze prezesa.
..::Kroniki pewnego prezesa::..
KONIEC

lato, sezon 2010/2011

Autor: Gosen, Data: 02.09.2008