SWOS Scene: WWW.SENSIMAN.NET, Sensible Manager (SM) - manager SWOS on-line; 10 lig, gramy od 2000 roku!
Languages: pl

Skopać tą... piłkę

Na naszych drogich, elektronicznych maszynkach, i bynajmniej, nie mam na myśli produktów firmy Gillette, programiści maści wszelakiej imputowali, nam - graczom, chyba już wszystkie rodzaje wirtualnej, nazwijmy ją – zabawy. Wszystkie, łącznie z seksem,
jakie tylko mogą najść ZDROWEMU na umyśle człowiekowi do inwencji. Tak, więc drzewiej bywało się i mrówką, i karaluchem, królem, podróżnikiem, katem, lekarzem, farmerem, okultystą nawet i Bogiem. Ba, ten ostatni „model” jest chyba najpopularniejszy!
Wszystko to prawda, ja jednak od małego szkraba marzyłem by zostać piłkarzem! O tak, miało się ten talent, ale edukacja, edukacja, wpajał do łba drogi tatuś, ech... Cóż, pozostało na stare lata - nudziarz Szpakowski w odbiorniku TV, i komputer na biurku. Tylko? Ja myślę, że aż!
Od dawien dawna, w praktyce od pradziejów „giercowania”, tworzymy różnej maści namiastki sportu z przeciwnikiem „Kwarcem” w roli rozgrywającego. Przekładano go miast żywych mięśni znienawidzonego kolegi ze szkolnej ławy. Efekty? Cóż, grając nie zmęczysz się (może inaczej, jeśli już to psychicznie), nie spocisz, kolan mądrali nie połamiesz, ale zawsze można się rozerwać, i bez skrupułów wyłączyć skrzętnie będzie nikt mógł wrzeszczeć: 0–4!, 0–4!, czy inne takie…J. No! O ile sztuczność elektronicznej radości jest sztucznością, samą w sobie, to parodia sportu jest nią do sześcianu. Nic, więc dziwnego, wszak najtrudniej dowieść aktywności fizycznej machając myszką. Kto jeździł na rowerku do ćwiczeń ten wiem, o czym mowa – Mienić stojak na kolarzówkę i z góry, przez las, dawaj sześćdziesiątką!
Biorąc to wszystko pod uwagą, i wżdy, sytuację polityczną na Bałkanach, trudno o zdziwienie iż pseudo symulacje sportu, w dzisiejszych czasach praktycznie się nie wydaje. Zginęły sławetne olimpiady, Decatlony, trójboje czy inne. Ostały się tylko li drużynowe dyscypliny, jak hokej, kosz, siatka, czy moje ulubione piłki. I właśnie o nich traktuje ten artykuł. O Symulacjach, a może:symulantach”, raczej…
Konkretniej, w owej dziedzinie, na przestrzeni uciekających lat, wykształciły się dwa, nie całkiem odrębne względem siebie wątki – menedżerski dla „mózgowców”, i zręcznościowy, dla przekładających ambicje nad Joystick, mimo, że ostatnimi czasy jeden niezauważalnie przesiąkł drugim, granice są wciąż na tyle wyraziste, że da się jeszcze rozszyfrować. Zaczniemy więc od czegoś dla „łamidźojów”!
Grą, od której wypadałoby chyba zacząć ten artykuł, jest nieśmiertelna, pierwsza dla większości starszych graczy Microproce Soccer, (Commodore, Amiga, Spectrum}, stary program z bodajże 88 roku. Istna biblia gracza! Gra absolutnie kultowa, jak Montezuma’s Revenge na atarynkę, czy Jet Set Willy na C-64. Jak na swój czas super grafika i muzyczka, możliwość gry w lidze i mistrzostwach świata. Podkręcania piłek, przewrotki, i dryblingi –rarytas! Składów nie było, fauli nie uraczysz, ale gra mordowała miodnością! Poziom absolutnie mistrzowski, mój rekord to chyba 5–0, oszwabiłem Omanem Brazylię! Kto mi rzuci rękawice?
Co nastało po tem? Hymn...nic! Po Hichkowskim początku, twórcza wena „uszła” jeszcze przed końcem pierwszego aktu. Mieliśmy w gatunku przestój wręcz posuchę, intelektualny drenaż jako wody, na Chilijskiej Atakamie. Brak pomysłów, i jakiegoś nowego patentu. Nikt nie mógł zgnieść starego mistrza. Pustynna aura trwała ze 3 lata. Warto wspomnieć wydawane w miedzy czasie, (choćby z czysto kronikarskiego obowiązku) takie tytuły jak Euro Soccer, (PC, i Amiga) Gary Lineker’s Hot Shots, (Spectrum), Match Day2, (Spectrum), Liverpool, (PC) czy już coraz lepsze: Kick Off 2, Goal! By wreszcie móc napawać się genialnym Sensible Soccer 92/93 – Amiga i Pecet! Dwa ostatnie to majstersztyk pierwszej połowy lat 90. Genialne, proste acz skomplikowane – warto też nadmienić, iż oba wydania, w swej Amigowej adaptacji, były zdecydowanie lepsze na „przyjaciółce” niż bezdusznym „Personal Computer”! Super, ale w sumie czemu? Przeanalizujmy. Na temat każdego, warto by książkę wydać, ja takowych ambicji wszak nie mam {jeszcze?}. Ale po kolei. Trzymajmy się logiką postawionego pytania.
Wyróżnikiem numero uno, w obu przypadkach, jest genialna szybkość i dynamika rozgrywki. Tu, i tu zawodnicy pędzą jak szaleni od bramki do bramki, nazad i z powrotem. Ultra przyjemny oczopląs! Goal wyróżnił się masą dostępnych innowacji – rewolucji powiedziałbym nawet. Pojawiła się opcja treningu, fajnie zrobiony replay, 4 nawierzchnie, „skaner” boiska, (Okienko u góry ekranu, pozwalające orientować się w ustawieni partnerów na murawie”), zooming, możliwość kompletnej edycji składu, dobór sędziowania, doliczony czas gry, okrzyki podekscytowanego tłumu kibiców, 2 widoku rozgrywki ufffff… Przygniatające! Wszystko to upstrzone w niezłą grafikę i muzę. Naprawdę ekstra programik.
„SS” – skądinąd fajny skrót – Był geniuszem, jeśli chodzi o podejście, trafienie, do typowego maniaka „skopanej”. Bo cóż to za przyjemność grać Piotrem Gniazdo, albo Billem Husainem? Tutaj dokooptowano oryginalne składy wiele reprezentacji, na mój gust z 80 klubów i drużyn, jak nie z całego globu, to przynajmniej naszej jego części. Pojawiły się prawdziwe mistrzostwa świata, Europy, kwalifikacje, puchary z adekwatnymi w owym czasie ustawieniami, a także drużyny nieprawdziwie, jajcarskie, jaki i legendy jak Liverpool z lat 70! Bajer! Miodzio! Oczywiście był i Edit Teams, i 8 rodzajów murawy, i deszcze i zawieruchy, gradobicie nad stadionem.
„Czerwonki” i „Żółtaczki” lały się gęsto jak deszcze w tegoroczne lato. (Szkoda, że nie pomyślano jeszcze o opcjonalnych kontuzjach}.Z piłką można było „robić”, może nie cyrkowe, ale jednak, sztuczki, lecz, co nowość, nie „kleiła” się ona zawodnikom do butów. To znaczy, miałeś ograniczoną kontrolę przy obrotach i dryblingach – ciekawie utrudniło grę acz tylko dla początkujących, stary wyjadacz i tak wygrywał po 10 do jaja. Gole zdobywało się i po główkach, i po stałych fragmentach gry. Fantasta mógł pokusić się nawet i o „rogale” z połowy boiska! Cóż, idea tej zabawy to czysty hedonizm zręczności, a nie realistyczność. Założony przez autorów cel został w pełni osiągnięty!
Na koniec – grafice i przyśpiewką nic nie zarzucisz, a animacja po prostu git, (Choć same piłkarzyki to ledwie 4 piksele)!!! Nic tylko było grać, i w tym temacie nic się nie zmieniło. Program wciąż żywy na wielu, nie tylko amigowych dyskietkach.
Po Sensible i Goalu!, fani na pewno rozbudzili swe oczekiwania, co do przyszłych tytułów. Rok mistrzostw świata w USA, nie przyniósł jednak spodziewanego przełomu. Technika nie poszła aż na tyle w przody by mówić o rewolucji, a i sami autorzy jakby zagubili gdzieś koncept. Ukazało się sporo, ale raczej „drugoligowców”. Do najważniejszych należały: Planet Football (Infrogrames, PC), Empire Soccer,(Empire, Amiga, PC), Kick Off3,(Anco Software, Amiga) – Najlepsza w „piłkarskiej Przyjaciółce” grafika, Sierra Soccer,(Sierra, Amiga i PC), World Cup 94,( US Gold, PC i Amiga}i dwaj bohaterowie roku Fifa International Soccer i Sensible World of Soccer,(początek r.95)
Pierwsza to jakby piewca przyszłości do kolejnych dokonań firmy, ciekawy zwiastun zbliżających się rządów E.A. Sports na rynku. Niezłe, choć bez rewelacji. Za to Sensible to jakby zupełnie inna klasa, - rekord świata. Dla mnie - gra wszechczasów, w ogóle, jeśli chodzi o jakąkolwiek, elektroniczną maszynkę, i jakikolwiek gatunek gier. Program - na pierwszy rzut oka, graficznie i w sensie rozgrywki nie wiele różnił od poprzedniczek{Nie wspomniałem, w międzyczasie autorzy spłodzili kilka updatów} Trochę podrasowano grafikę, może było więcej boiskowych przyśpiewek, większa trudność – inaczej – doszlifowanie poziomu rozgrywki tzw: inteligentny bramkarz, kontuzje. Tyle!
Diabeł tkwił jednak w szczegółach. Oto pierwszy raz dane było graczowi stać się prawdziwym menadżerem – graczem,(kimś jak ostatnio G.L. Vialli w Chelse}. Zaimplikowano ponad 27000, (sic!)tyś. oczywista, oryginalnych zawodników. To był ogrom lig i drużyn klubowych, reprezentacji, czy „podwórkowców”. Mistrzostwa, turnieje wszelkiej maści i prozapi. Gracz dostał narzędzia do konstruowania taktyk, mógł kupować sprzedawać graczy, prowadzić drużynę rezerw, przechodzić z klubu do klubu, a nawet objąć, przy dobrych efektach na szczeblu klubowym, narodową jedenastkę. I dalej już otworem: mistrzostwa, glorie, tryumfu…
Ani później, ani wcześniej nie powstał tak rozbudowany projekt. Żaden ani krwisty menadżer, ani typowy zręcznościowiec, nie proponował czegoś podobnego{Może, ale to tylko może ostatni z rodziny Championship’ów}. Absolutne bóstwo – „Must see” każdego fana. Dość powiedzieć, całe miliony graczy ślą petycję do Codemasters,(przejęli licencje na prawo o kolejnych konwersji tytułu) o kontynuacje, ale póki co - cisza. Szkoda, bo SWOS to żywa legenda, a ja obawiam się tylko, iż najtrudniej jest właśnie wskrzesić legendę…
Umarł król niech żyje król! Imperium Sensible umarło, głownie z przyczyny dość błahej, ściśle wiążącej się z wcześniejszym sukcesem. Otóż Renegade, nie dopracowywał, nie wprowadzał zmian w rozgrywce,(10 wersji afirmuje starą prawdę, że nawet jeśli coś jest wybitne – z czasem po prostu się przejada. Dla przykładu popróbujcie z tortem – śniadanie, obiad, kolacja – przez tydzień. Rozstrój żołądka murowany!), oraz uaktualnienia składów nie były wystarczająco adekwatne do rzeczywistości. Można starać się szukać usprawiedliwień, jak pozycja wydawcy, czy „niedorozwój” internetu, jednak fakt jest faktem Poza tym wspominany już E.A Sports…
Po SWOS, na dobrą sprawę nie wyszło już nic, prócz oferty giganta ze Stanów, naprawdę wybijającego ponad „średniactwo”. Actua Soccer Eidosa,(3 części so far), różne „Pumy”, „Addidasy”, „Virtu’y”, Strikery 96, eksperymenty Microsoftu, i legion innych nie wiele różniących się miodnością, gier. Nie wiele wnosiły do tematu. Szczerze – nie wnosiły nic. Tryb 3D zapanował nie tylko w kolejnych klonach pani Lary, ale i w quasi - sporcie. Raz wykreowany przez Fifę i Eidos, przestał ewoluować, a kto nie idzie do przodu ten się wykonuje krok w tył. Od 95 - początków nowej ery – do dzisiaj różnice w engine’ nie doprawdy są kosmetyczne. Ładniejsze twarze, mniejsze „trójkąty”, i jakość ścieżek audio, tyle! Żadna z firm nie zdecydowała się na jawną opcję menedżerską – (Player Manager – opisze w następnym artykule, choć w porównaniu z SS wydaje się zdecydowanie bardziej nastawiony „strategicznie”). Owszem, co niektóre proponowały prowadzenie zespołów w konkretnych ligach, nawet transfery – trudno tu jednak o uczciwe porównanie! Mimo wszystkich niedoróbek, najbliżej dawnemu mistrzowi, co by nie narzekać, jest z pewnością Fifa i jej kontynuacje, ale…
Żadna z gier serii, nie chełpiła się jakąś ponadczasową grywalnością, a prostota obsługi – tak przecież istotny element – poszła w zapomnienie. Najnowsze produkcje doby dzisiejszego 3D, to kilkanaście katorżniczych kombinacji klawiszy(zamiast dwóch, czy nawet jednego w archaicznej erze, gier)! Udręka! Cóż z tego, że z piłką można nynie zrobić niemal wszystko, (Kotlet, też????), skoro do Normalnej rozgrywki, z Normalnym wykorzystaniem dostępnych opcji potrzeba zmitrężyć kilka tygodni!? To ma być przyjemność? To ma być wyzwanie? Może dla kogoś o temperamencie żółwia, lubo anielskiej cierpliwości…
Jak już wcześniej stwierdziłem, „symulanta” Sportu na komputerze zrobić się NIE DA! Ale czy nie warto nawet próbować? Stawiam tezę, że E.A rządzi tylko li, dlatego iż konkurencja za wszelką cenę chce obalić króla, nierozumnie, bo bronią w której ów jest najlepszy. Powiela, powiela, powiela do znudzenia jeden schemat – a Oni zawszą będą krok w przód! Tu wciąż potrzeba nowych zjawisk, pomysłów, świeżości – inaczej nawet najzagorzalsi z fanów w końcu zrażą się, i gatunek upadnie(Powielanie schematów było główną przyczyną deprecjacji RPG’ów, w środkowej dekadzie lat 90 tych) Nie wolna nam do tego dopuścić! Fani łączmy się! Proletariusze…
Co do przyszłości to doprawdy nie wiem czego się spodziewać? „Konam” na przełom, w oczekiwaniu na pogrobowca SWOS. Może się coś ruszy, może ożyje…Olimpiada tuż, europejski czampionat właśnie dobiegł końca. Koniunktura może nakręci rynek… Wishlist? Może, ale czy nie warto czasami pochodzić w chmurach?
Uncle Sam.
P.S. Piszcie do mnie lub do redakcji swoje uwagi, recenzje, wspomnienia i życzenia na temat komputerowego futbolu. Wszak „Vox populi, Vox dei”! Najciekawsze postaramy się oczywiście wydrukować, a kto wie może i nagrodzić. Wszelkie uwagi mile widziane. Klawiatury w garść!
P.S2.
Kila najciekawszych dla mnie zręcznościowych pozycji w historii:
SWOS, FIFA 2000. Actua Soccer 1, Goal! Microprose Soccer, Footbal Glory (Black Legend – jajcarskie podejście – extra!), Manchester United Europe Club Championship, Striker 1, Italia 90.

Jest jak najbardziej, z całą przekorą subiektywny wybór – z permanentnym pominięciem konsol! Howgh!

Źródło: Centrum SWOS

Autor: Adler, Data: 26.06.2008