SWOS Scene: WWW.SENSIMAN.NET, Sensible Manager (SM) - manager SWOS on-line; 10 lig, gramy od 2000 roku!
Languages: pl

Wp.pl

Recenzja

Jest jedna gra. Gra, która potrafi przyciągnąć człowieka i już go nie puścić. Nigdy. Nawet, gdy komputery staną się 100 razy bardziej wydajne i gdy na Nintendo 512 będzie królować FIFA 2007. Ta grą jest właśnie produkt firmy Sensible Software zatytułowany całkiem sensownie Sensible World Of Soccer. "No, dobra, kolejna piłka kopana." - pomyśli sobie przeciętny gracz gapiąc się bezmyślnie w ekran. Prawda...

Jest jedna gra. Gra, która potrafi przyciągnąć człowieka i już go nie puścić. Nigdy. Nawet, gdy komputery staną się 100 razy bardziej wydajne i gdy na Nintendo 512 będzie królować FIFA 2007. Ta grą jest właśnie produkt firmy Sensible Software zatytułowany całkiem sensownie Sensible World Of Soccer.
"No, dobra, kolejna piłka kopana." - pomyśli sobie przeciętny gracz gapiąc się bezmyślnie w ekran. Prawda jest jednak taka, że nie jest tyle kolejna, ale najlepsza komputerowa noga, jaką widziały moje oczy (i nie tylko moje).

Program ten jest już bardzo stary. Jego pierwsza wersja powstała w zamierzchłych czasach Amigi, w roku 1991. Zrobiła kolosalne wrażenie, zdystansowała dotychczasowe produkcje i podbiła serca maniaków futbolu na ekranie. Z czasem pojawiła się jej "konwersja" (wtedy jeszcze mówiło się o "wersji") na PC, a następnie kolejne edycje, sygnowane liczbami 92/93, 93/94 i tak dalej aż do aktualnej, 96/97. Kolejne wersje różniły się kosmetycznymi poprawkami grafiki oraz aktualizacja składów. Właśnie, składy - to jedna z najważniejszych cech gry. W grze znajdziemy ponad 1400 drużyn z całego świata, zarówno narodowych, jak i klubowych. Jest oczywiście i nasza kochana, polska liga. Najważniejsze jest jednak, że w każdym z tych zespołów znajdziemy nazwiska 16 graczy, którzy rzeczywiście w danym zespole występują! Jak łatwo wyliczyć, mamy do dyspozycji grubo ponad 22000 piłkarzy, każdy o odpowiednim kolorze skóry (czarny/biały), włosów (blondas/ciemny), każdy mający swoją rynkową cenę (od 10 funtów do 15 milionów tychże), która odzwierciedla jego umiejętności! Bomba! Gracz może rozegrać mecz towarzyski (z kolegą lub komputerem), ułożyć swoją ligę marzeń, wziąć udział w istniejących rozgrywkach (np. liga polska sezon 95/96, Puchar UEFA itd.), a także zostać menedżerem dowolnej drużyny. Wybór należy do Ciebie. Oczywiście najpierw warto by się nauczyć strzelać bramki (bo to piłka nożna, a nie koszykówka). Proponuje wybrać sobie AC Milan (Włochy), a komputerowi podsunąć jakiś zespół z... Indii. Krótka odprawa przedmeczowa, ustawienie zawodników, taktyki (atak nade wszystko, panowie, pamiętacie Chorzów'92 ? ), no i jazda - przenosimy się na boisko.

"Kamera tylko jedna - z góry pod niewielkim kontem. Piłkarze wielkości kilku pikseli... To ma ruszać?" A jakże! Dzięki temu gra jest niesamowicie dynamiczna i pozwala na przeprowadzanie zarówno kontrataków na pełnym spidzie, jak i konstruowanie akcji pozycyjnych. Raj dla fanatyków. Właśnie ta płynność, ta mnogość możliwości rozwoju sytuacji na boisku powoduje, że gra pod względem "miodności" jest niedościgniona. A przecież po to są gry. Sędzia fiuka, mecz się rozpoczyna. Dwa podania, jakiś Indianiec zabiera Wam piłkę, strzał... przegrywasz sromotnie 0:4. Złe dobrej gra początki. Następnym razem będziesz już wiedział, która bramka Twoja, jak strzelać, co potrafi bramkarz. Po tygodniu będziesz śmiało walczył z takim Atletico Madryt, a za miesiąc - "Brazylia, te cieniasy!".

Najciekawsza jest jednak kariera. Zostajemy po prostu trenerem dowolnej drużyny, dostajemy trochę kasy na początek i... kariera przed nami. Powygrywamy trochę, zdobędziemy mistrza kraju, kupa szmalcu nam się trafi, ściągniemy posiłki z zagranicy (tak, możemy kupić każdego gracza, nawet Ronaldo, jeśli tylko nas na to stać), Liga Mistrzów zwycięsko i propozycja przejęcia reprezentacji Niemiec. Wchodzicie w Szkopów, czy zostajecie wierni klubowi? I tu, niestety, muszę Was ostrzec.

Jeśli kochacie futbol i dostaniecie w swe łapki tę grę... rodzina Was straci, a szkoła za Wami zatęskni. Weźcie te słowa dosłownie :). Ta gra jest naprawdę niebezpieczna.

Autor: Michał Zacharzewski; Data: 5.12.1997
Źródło: http://gry.wp.pl

 

Poradnik

Ten tekst odpowie wam na pytanie, jak grać. A jak grać? Tak, aby wygrać oczywiście.

Sensible World of Soccer to jedna z najbardziej rozrywkowych piłek kopanych na komputery klasy "mniej niż Pentium". Uboga, dwuwymiarowa grafika, brak przerywnikowych animacji, słaby dźwięk. Jednak SWOS nie jest tak prosty, jaki się wydaje. Osiągnięcie czempionatu wymaga nie tylko odpowiednio "nastawionego celownika", jak to się mówi w slangu piłkarskim, ale i giętkich palców, ogrania i najzwyczajniejszego szczęścia. Niniejszy tekst będzie wam pomocny, jeśli zaczynacie dopiero zabawę w SWOS-a. Starszym, to jest bardziej zaawansowanym, może służyć jedynie jako dopełnienie, czyli zapychacz szpar w czaszce. A więc - zaczynamy.

Ponieważ największą przyjemność zaznaje człowiek, kiedy ma nad wszystkim władzę, proponuję zaangażować się w karierę trenersko-grajkową (innymi słowy grający trener, facet, który decyduje o wyniku na boisku i o zakupach nowych kopaczy). W tym celu trzeba wybrać opcje career z głównego menu. Później już tylko kilka formalności (imię, nazwisko, płeć) i rozpoczynamy zabawę. Jako młody, ale za to ambitny trener, stajemy przed możliwością przejęcia jednej z ponad tysiąca drużyn grających na świecie. Proponuję zaopiekować się na początek wybranym klubem (na narodówkę przyjdzie pora), najlepiej swojskim - to jest polskim. Chętnym polecałbym wrzucić na ruszt aktualne składy ściągnięte z naszej strony. Udało się? Wiec zaczynamy po raz drugi.

Jest drużyna, jest kasa, są i zawodnicy. Można, a nawet trzeba nimi pohandlować. Kupujemy graczy na dwóch rynkach - krajowym i zagranicznym. Można spróbować się o nich potargować, nie radzę jednak startować z niskiego pułapu, gdyż partnerzy w rozmowach mogą się obrazić i zrezygnować z jakichkolwiek kontaktów. Handel wygląda tak: stawiamy cenę, którą gracz jest aktualnie warty, lub też minimalnie niższą. Można też dorzucić jakiego naszego grajka uwzględniając jego wartość rynkową. Potem nasz kontrahent podejmuje decyzję: sprzedaje gracza, żąda więcej lub obraża się. Oczywiście najsensowniej jest odsprzedawać gracza z tej samej pozycji, na która się kupuje, gdyż pozwoli to na utrzymanie jako takiej równowagi taktycznej, zwłaszcza gdy nie jest się doświadczonym trenerem. Handel wymienny warto też uskuteczniać w sytuacji, gdy nasz gracz jest kontuzjowany na śmierć (do końca sezonu - krzyżyk obok nazwiska) lub bardzo poważnie (czerwona kartka ze znakiem zapytania). W ten sposób pozbywamy się problemu i zdobywamy nowego, zdrowego gracza. Jeżeli klub odmówi sprzedaży gracza, o którego się ubiegasz, i zapoda ci spore wymagania finansowe, zrezygnuj. Czasem ceny spadają, czasem kluby rezygnują z wysokich żądań, nie warto więc przepłacać. Poza rynkami handlowymi obejmującymi graczy, którzy zostali zgłoszeni przez kluby na listę transferową, możemy próbować kupować zawodników bezpośrednio z klubów. Na ogół jednak nie są oni na sprzedaż i dopiero kuuupa forsy przekonuje ich mocodawców do podjęcia wstępnych negocjacji. Czasami jednak można w ten sposób kupić dobrego gracza taniej, niż podobnego mu na giełdzie. Pytanie tylko, jak długo będzie się go poszukiwać :)

Przypominam, że w jednym sezonie można nabyć tylko pięciu graczy. Oczywiście istnieje mały triczek - kupując piątego gracza można kupić dwóch jednocześnie (niestety z tej samej drużyny), dzięki czemu liczba nabytków wzrasta do sześciu. I tak mało, ale zawsze coś.... W niektórych wersjach gry można dostać zawodników niemal za darmo - wystarczy zamienić się, zaoferować kontrahentowi dwóch zawodników za jednego, komputer się pomyli i zostawi ci jednego z nich w drużynie. Oczywiście, w zależności od wersji i od komputera (PC, Amiga) trik ten ma różną postać i nieco inaczej jest wykonywany. Oczywiście można też graczy sprzedawać. Ściślej - wystawić na rynek i czekać, aż kto się po nich zgłosi. Oferty napływające dotyczą na ogół graczy wyróżniających się - z pierwszego składu, strzelających bramki, biorących udział w zwycięskich meczach pucharowych. Dlatego warto jest wprowadzać do drużyny graczy będących na sprzedaż. I jeszcze jedno - graczy rezerwowych można przerobić na sprzedawalnych (wartych jakie 5 tysiaków, ale zawsze co) - wystarczy dać im pograć kilka meczów w pierwszym składzie.

Kasę tracimy nie tylko na kupno zawodników, ale także i na mecze - za przewóz piłkarzy, za opłacenie ich żarcia, spania, pensji, itp. Zarabiamy co prawda trochę za bilety, zwłaszcza w czasie meczy pucharowych (zarówno PZP, UEFA, LM, jak i puchar krajowy), ale nie jest tego wiele. Główne zyski przybywają do nas na rozpoczęcie sezonu - jest to kasa od sponsora, kasa na drużynę i bonusy wszelakiej maści. Im wyżej się zespół uplasował w poprzednim sezonie, tym więcej forsy mu spłynie. Co ciekawsze, tyle samo kasy dostaje za zwycięstwo w lidze Milan, ile Z. Vilnus. Przez to po jednym dobrym sezonie mistrz wspomnianej Litwy może sobie kupić paru niezłych Włochów i rządzić u siebie aż po koniec świata.

Tyle o marketingu. Pora na drugą połowę gry SWOS - czyli piłkę nożną w czysto zręcznościowym wydaniu. To jest najważniejsze, jak się dobrze gra, to jest i kasa, są dobrzy zawodnicy, a jak się klawisze mylą (albo co gorsza bramki), wtedy mamy deficyt i musimy robić to, co teraz Widzew, czyli wysprzedawać się co sił w nogach. Przed meczem ustala się zawodników (najdrożsi i najszybsi są najlepsi, kontuzjowanych najlepiej na ławę, albo jeszcze lepiej poza nią, bo wtedy szybciej dochodzą do formy). Potem taktyka - jedyne sensowne to właściwie defend i attack, dobry gracz ogranicza się jedynie do attack, bo po co się bronić, jak można w tym czasie strzelać bramki. Dla początkujących proponuję jednak obronę, ewentualnie 3-5-2. I wykopywać jak najdalej od bramki, gdzie czekają napastnicy (ci muszą mieć mocny strzał i dobrego spida, takie parametry jak kiwanie czy celność podań u nich nie maja najmniejszego znaczenia). Jak już się będzie w stanie powstrzymać Juve w atakach i przetrwać mecz z wynikiem 0:0, czas na zabawę w atak. Proponuje niewielką korektę - przesuniecie dwóch bocznych bocznych napastników odrobinę do środka, zwłaszcza gdy piłka jest w pobliżu bramki przeciwnika.

Jest oczywiście kilkanaście sposobów, które dają spore prawdopodobieństwo zdobycia gola. Wszystko zależy jednak od wersji gry, jaką posiadamy. Przykładowo, w wersji 1.1 Sensible Soccer skuteczne są lekko podkręcone strzały z daleka, zaś w Sensible Soccer 1.0 warto próbować wbiec z piłką do bramki. Zajmijmy się jednak wersją ostatnią, czyli 96/97. Przede wszystkim zasada numer jeden - nie strzelamy w bramkarza, a obok niego, chyba że z bardzo bliskiej odległości (bramkarz się nie połapie, a poza tym dziad ma dziurawe grabie i trudności z koordynacją ruchową). Niby to banał, ale mało kto podczas boju o tym pamięta. Dalej - zawsze się trafi, gdy się strzela z dużej odległości (tuż za kołem) na wprost "luki" pomiędzy bramkarzem a słupkiem. Oczywiście strzał musi być atomowy (strzał plus klawisz do tyłu). Warto też ćwiczyć wrzutki na pole karne (jeden napastnik do drugiego) tak, aby ten drugi przejął piłkę dokładnie na linii bramkowej (wślizg?). Inny sposób dobry jedynie przy napastniku o mocnym uderzeniu - strzał z linii bramkowej lub nawet z pola karnego, w pełnym biegu oczywiście, tuz obok słupka (kąt prosty w stosunku do linii bramkowej). Dobrze wykonany jest zawsze skuteczny. Ale nie jest to łatwe.

W przypadku rzutu karnego na bramkę "górną" strzał błyskawiczny w lewo - praktycznie 100% gola w najlepszym wydaniu. Jeśli strzelamy na bramkę "dolna" jest gorzej - proponuje najpierw zmylić bramkarza (markowanie strzału). Dalej - nie ma sensu strzelanie wolnego ponad murem - albo się nie uda, albo za wysoko się strzeli. Kolejna metoda na zdobycie bramki, napastnik w roli głównej - silne uderzenie z pola karnego z okolic nad słupkiem w długi róg, tak aby piłka przeleciała przed bramkarzem. Też dobry, przy szybko uwijającym się zawodniku można tym sposobem i z Barceloną wygrać (grając jakimiś cieniasami). Dobry przedni środkowy powinien też często strzelać z początków pola karnego mocno podkręcone piłki. Często takie wpadają.

Co za do rogów - tu trudno coś ułapić, trzeba więc liczyć na to, że piłka spadnie któremu z naszych na główkę. W poprzedniej wersji (1.1) wystarczyło podawać wzdłuż linii końcowej. Trzeci w kolejności zawodnik strzelał 100% bramkę. Co tu dużo mówić, w 1.1 Polska pokonywała Brazylie 12:0, w najnowszej to już niestety niemożliwe. Z innych sztuczek - jeżeli jest 90 minuta a komputer atakuje bądź posiada piłkę (bramkarz, aut itp.) - warto wcisnąć S (statystyki). Na ogół komputer kończy wtedy grę. We wczesnych wersjach gry (94/95 itp.) można było dodać sobie kasy wciskając M (milionik oczywiście), zacząć wygrywać mecze w stosunku 2:1 (W) lub przegrywać w analogicznym (1:2). Te dwa ostatnie triki odbierały mi wszelaką zabawę i redukowały przyjemność do wartości ujemnych.

Tyle na początek, resztę odkryj sam. Do zobaczenia na boisku (prawdziwym :)!!!

Autor: Michał Zacharzewski; Data: 12.02.1998
Źródło: http://gry.wp.pl

Autor: Bliszka, Data: 30.03.2015